Horoskopia Znak zodiaku Baran Znak zodiaku Byk Znak zodiaku Bliźnięta Znak zodiaku Rak Znak zodiaku Lew Znak zodiaku Panna Znak zodiaku Waga Znak zodiaku Skorpion Znak zodiaku Strzelec Znak zodiaku Koziorożec Znak zodiaku Wodnik Znak zodiaku Ryby
horoskop urodzeniowy


Spis wątków w grupie

Grupy w tej kategorii

Pokaż wszystkie grupy





   Wyłącz reklamy
Aspekty w horoskopie urodzeniowym » Koniunkcja planet » Młody wygląd w horoskopie
Idź do strony: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78
« poprzednia | następna »
Autor
Wypowiedź Obserwuj ten wątek

kicia  (15)


zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
11:02 22-02-2011


15

Cytat:  thomi73pl :
> Cytat:  kicia :
> > Cytat:  thomi73pl :
> > > Cytat:  kolargol :
> > > > Cytat:  andromeda :

tyle co picie piwa z
> uroda. , nie od ciebie oczekiwalem odpowiedzi. A ... To pytanie
> znowu

picie piwa z uroda ma akurat wiele wspolnego...wraz ze wzrostem wypitego trunku uroda ulega znacznej poprawie


thomi73pl  (40)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
11:02 22-02-2011


88

Cytat:  kicia :
> Cytat:  thomi73pl :
> > Cytat:  kicia :
> > > Cytat:  thomi73pl :
> > > > Cytat:  kolargol :
> > > > > Cytat:  andromeda :
>
> tyle co picie piwa z
> > uroda. , nie od ciebie oczekiwalem odpowiedzi. A ... To
> pytanie
> > znowu
>
> picie piwa z uroda ma akurat wiele wspolnego...wraz ze wzrostem
> wypitego trunku uroda ulega znacznej poprawie

chyba poprawie ulega wizerunek siedzacego na przeciw pijacego w oczach pijacego


kolaborantka  (14)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
14:02 22-02-2011


270

milusińscy.
kto z was zna się trochę na bajkach, wie, że na koniec i tak miś kolargol powie wam „ a teraz drogie dzieci , pocałujcie misia w dupe”

bo misiowi nie zależy na was, drogie dzieci, tylko na iluzji, że rośnie mu jego mikroskopijne ego…..dzieląc się z wami swoją głeboką wiedzą o moim życiu i mojej psyche na podstawie wszystkich czterech spotkań, które z nim popełniłam
a przede wszystkim swą potężną wrażliwością…

na pierwszym spotkaniu wzięłam go za rękę, bo tak drżał. Po wymienieniu wielu listów naprawdę mocniej biło mi serce. Ładnie pisze, co?. Otworzyłam się trochę na niego, coraz bardziej się otwierałam. Powiedzieliśmy sobie sporo rzeczy. oboje obawialiśmy się tego spotkania – tak to już jest, kiedy serce się otwiera. Boi się zranienia. Bo istnieje gdzieś pamięć o tym, że już kiedyś bolało.
Rozmawialiśmy parę godzin i poszliśmy do mnie. Tak, oczywiście, poszliśmy do łóżka. Mam wrażenie, że jego ego nabrzmiało nieco tej nocy pod wpływem moich pieszczot lecz pomimo niezbyt wielkiej dla mnie, akurat tego wieczoru, ilości trunku, jego uroda nie wzrosła…


Na następnym spotkaniu pijąc moje ulubione półwytrawne reńskie wino usłyszałam, że wyglądam jak matka boska. I że mnie kocha. On tego dnia też się napił. Stąd pewnie ta wizja. Słyszy się o ludziach, którym zmieniło się życie , kiedy ukazała im się święta panienka
(http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/jaroslaw_stawirej/masakra_profana/recenzja)

No i znów wylądowaliśmy w łóżku. W końcu oboje tego chcieliśmy, prawda? Drogim dzieciom na pewno nigdy się to nie zdarza. Bo grzecznym dzieciom wystarczą dobranocki przed snem. Świetnie, jesli trafi się jakaś bajka w stylu braci Grimm. Jest wtedy o czym podyskutować na forum – o okrucieństwie, wynaturzeniach, o podłej ludzkiej kondycji.
Ale, wiecie, czar prysł. Nie wiem, może alkohol wyparował. Może jego koniunkcja marsa z neptunem na ascendencie za bardzo wpłynęła na młodzieńczy , wręcz niemowlęcy wygląd istotnego w końcu dla mnie szczegółu…
Lubiłam jego poczucie humoru, jego delikatność, niepewność, chłopięcość, nawet nieporadność. Ale nie mogłam go pokochać.. za pózno , powiecie? Trzeba było myśleć wcześniej, zamiast go gwałcić, parszywie wykorzystać czterdziestoletniego faceta, który do końca trzymał tego swojego wypasionego asa w swojej nogawce?


Po jakimś czasie, po niezręcznych acz szczerych próbach zaproponowania mu przyjazni, czy kumpelstwa, jego próbach zrywania ze mną kontaktu, na co w końcu przystawałam, zapukał do moich drzwi. było pózno, koło 23ej. Ominął domofon i znalazł się pod moimi drzwiami. Wyglądał jak duch. Rozmawialiśmy trochę. Otaczała go czarna gęsta chmura złych myśli. spotkanie nie trwało długo.

Wymienialiśmy wciąż jakieś maile, „ostateczny mój obraz” w jego głowie coraz częściej się zmieniał – raczej ekstremalnie. Wciąż nie był pewien, czy przypadkiem nie jestem nim zainteresowana.. widział sytuację jako dwuznaczną, nieprzejrzystą. Czyżby znajdował nadzieję w moich ciepłych słowach do niego? Nie, nie miłosnych. Róznych. Próbowałam coś wyjaśniać. Bez skutku. Ale wciąż go lubiłam.

Spotkaliśmy się ostatni raz. U mnie. piliśmy oczywiście moje ulubione wino. Rozmawialiśmy. Zauważyłam, że z rosnącą przyjemnością wypytuje mnie o szczegóły mojego intymnego zycia. Z rosnącą przyjemnością opowiadałam. Widziałam już, że jego wyobraznia potrzebuje więcej niż 36 i 6, więc popłynęłam, koloryzowałam, zmrużyłam oko, i patrzyłam jak rodzi się jego misia…
zobaczyłam, że nie chodzi mu wcale o mnie, lecz o zaspokojenie coraz bardziej niepokojącego głodu czegoś co mógłby przypisać złu, szatanowi.. w walce przecież „o czyjąś czystą duszę”.
Było mi coraz gorzej . czułam niesmak. Trzeba było wyjść na piwo. Piłam coraz więcej. upijałam się. Upilam się. Dosiedliśmy się do tych kolesi - do ideału misia i przygłupa. W jednym z nich miś prawie się zakochał, drugi mu się chyba nie spodobał, bo go zaczepiałam. Zdaje się, że mnie wynosili. Że odprowadzał mnie do domu a ja chciałam od niego uciec. Podobno chciał mnie nawet zostawić w knajpie czy na pastwę losu, na co pewnie chętnie bym przystała, ale jego ideał albo przygłup wbił mu do głowy, że to by nie było „po męsku”. Więc siłą odprowadził mnie do domu. Podobno się opierałam. Bardzo. Pobiłam go. Ciekawe dlaczego… pewnie wtedy już wiedziałam, że nie jest moim przyjacielem. i że nigdy nim nie był.

Pozniej chciałam zlikwidować konto na jego portalu. Było z tym wiele problemów. W końcu powiedziałam mu że jest gnojem i że nie chcę mieć do czynienia z takimi ludzmi. Po jakimś czasie konto w końcu zniknęło. A pózniej znów się cudownie – nie wiedzieć czemu – pojawiło. Jak matka boska . pstryk – i światło. Pstryk – i nie ma światła. Mrok. Piekło. Obłęd.

Teraz też czuję niesmak. Wy też, prawda? Ale tania rozrywka jest w cenie abonamentu, co tam, że to nudne, i kiepsko się kończy. krew i łzy pozostaną w głębi ekranu. Was nie dotkną. Ale popatrzeć zawsze można. Smacznego telewizorku.


Basia  (27)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
15:02 22-02-2011


374

Cytat:  kolaborantka :



smacznego....




kolaborantka  (14)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
15:02 22-02-2011


270

Cytat:  Basia :
> Cytat:  kolaborantka :
>
>
>
> smacznego....

biegnij poprawić sobie humor Basiu


Basia  (27)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
15:02 22-02-2011


374

Cytat:  kolaborantka :
> Cytat:  Basia :
> > Cytat:  kolaborantka :
> >
> >
> >
> > smacznego....
>
> biegnij poprawić sobie humor Basiu

Humor mam dziś wyborny.


kolaborantka  (14)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
16:02 22-02-2011


270

Cytat:  Basia :
> Cytat:  kolaborantka :
> > Cytat:  Basia :
> > > Cytat:  kolaborantka :
> > >
> > >
> > >
> > > smacznego....
> >
> > biegnij poprawić sobie humor Basiu
>
> Humor mam dziś wyborny.

to skocz na lody (gwarantuję, że świetnie robią na gardło )
na pewno zdążysz na dobranockę


Basia  (27)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
16:02 22-02-2011


374

Cytat:  kolaborantka :

z dobranocek to lubię Puchatka


andromeda  (61)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
16:02 22-02-2011


2931

nie lubię puchatka... i wiele innych

ale lody bym zjadła, może z grycana... tylko jaki smak?

Myślicie, że lody odmładzają


Tykasia  (30)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
16:02 22-02-2011


1436

Cytat:  kolaborantka :
No coz zranione meskie ego nieprzewidywalne w swych reakcjach jest-czasem skomli pod drzwiami a czasem nieudolnie poluje z lapka na muchy i coraz bardziej rozsierdzone swa niemoca bierze pistolet i strzela-czy trafi to juz inna sprawa-probowal i tyle ma z tego satysfakcji
Tylko tak mysle po co mu czwarty profil


Nowości w serwisie prosto na Twój e-mail.