Horoskopia Znak zodiaku Baran Znak zodiaku Byk Znak zodiaku Bliźnięta Znak zodiaku Rak Znak zodiaku Lew Znak zodiaku Panna Znak zodiaku Waga Znak zodiaku Skorpion Znak zodiaku Strzelec Znak zodiaku Koziorożec Znak zodiaku Wodnik Znak zodiaku Ryby
horoskop partnerski


Spis wątków w grupie

Grupy w tej kategorii

Pokaż wszystkie grupy





   Wyłącz reklamy
Aspekty w horoskopie urodzeniowym » Koniunkcja planet » Uran, Neptun, Pluton - trzy planety dalekie i dziwne
Autor
Wypowiedź Obserwuj ten wątek

LOCA  (78)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
13:07 31-07-2010


2450

Wojciech Jóźwiak
Uran, Neptun, Pluton - trzy planety dalekie i dziwne

Siedem planet znanych w starożytności i widocznych gołym okiem posiada w astrologii znaczenia jasne i wyraźnie wyodrębnione:

* Merkury reprezentuje intelekt lub inteligencję człowieka czyli jego umiejętność myślenia
* Wenus reprezentuje miłość, instynkt płci i to, co w człowieku jest "kobiece" w tradycyjnym sensie: podobanie się, uwodzenie, harmonię, piękno, zgodę
* Mars reprezentuje energię, siłę, agresję i to, co tradycyjnie określane jako "męskie", więc waleczność, przebojowość, zwyciężanie, stawianie na swoim, doprowadzanie spraw do końca
* Księżyc to ogół spraw, w których człowiek występuje jako "jeden pomiędzy wieloma" lub jako "swój między swymi", czyli wszystko to w nas, co łączy się z życiem rodzinnym i grupowym, intuicyjne rozumienie cudzych potrzeb, opiekuńczość i zajmowanie się codziennymi bytowymi drobiazgami
* Słońce to osobowość, a więc reprezentuje wszystkie te czynniki które składają się na integrację człowieka jako tego, który wie kim jest, czego chce i dokąd idzie
* Jowisz to ta siła w nas, która dąży do ekspansji, do wyjścia na zewnątrz, skłania nas do działania z innymi lub na ich czele, chce więcej i więcej, chce się pokazać, zaistnieć społecznie, nagromadzić, rosnąć
* Saturn reprezentuje to co stałe, więc wszelkie więzy, zasady, granice i ograniczenia, pojęciowe i materialne szkielety, wszystko co sztywne, trwające, niezmienne i materialne.

Kiedy przechodzimy do trzech planet poznanych w czasach nowożytnych, przestaje być tak jasno. Oczywiście, działanie Urana, Neptuna i Plutona można ubrać w zgrabne i zwięzłe formuły, jednak kiedy przychodzi do praktyki, kiedy staje przed tobą człowiek, który w pewnych miejscach swojego horoskopu te planety ma, to sprawa przestaje być tak jasna. Umiemy nazwać "ogóły" znaczeń tych planet, ale znacznie gorzej radzimy sobie z ich szczegółami.

Wszystkie te trzy planety - Uran, Neptun, Pluton, postrzegamy jako "dziwne" lub "niezwykłe". Oczywiście, ludzi, w horoskopach których widzimy te planety w eksponowanych (dominujących) miejscach, jesteśmy gotowi uznawać za "dziwaków", za jednostki w pewien sposób niezwykłe, za jakichś odmieńców-ekscentryków lub za posiadaczy niecodziennych umiejętności, właściwości czy talentów.

Tu nasuwa się pytanie: a jeśli ktoś uważa się za "zwykłego" i gdy mu się przyjrzeć, to faktycznie wydaje się być dość przeciętny - to co? Czy Uran, Neptun, Pluton mogą się w jakiś sposób wyrażać u ludzi zwyczajnych? Przypomnę, że w przypadku 7 "starych" planet nie mamy najmniejszych problemów z określaniem ich cech i wpływów u osób choćby najzwyczajniejszych! Wydaje mi się, że to jest typowy błąd astrologów, przekonanie, że silny w horoskopie Neptun, Uran, Pluton koniecznie oznacza geniusza lub szaleńca, kogoś "arcy".

Oktawy, czyli każda daleka planeta imituje i powtarza którąś planetę "zwykłą"

Kiedy odkryto najpierw Urana, potem Neptuna i w końcu Plutona, powstała koncepcja oktaw: Urana rozpoznano jako "wyższą oktawę" Merkurego, Neptuna jako wyższa oktawę Wenus (co nie jest takie proste, ale o tym później) i Plutona jako wyższa oktawę Marsa. Była w tym idea, że zestaw planetarnych archetypów jest skończony, zamknięty i ich liczba równa się siedem. Każda ewentualnie znaleziona następna planeta może tylko powtarzać jednego ze swoich znanych poprzedników i to w ustalonej kolejności, jak w oktawie dźwięków, gdzie nuta o oktawę wyższa brzmi "tak samo" jak poprzednik, tyle że grana lub śpiewana głosem o innej barwie. Pogląd o istnieniu takich planetarnych oktaw był jawnie pochopny, przedwczesny, zawierał jednak pewien słuszny rdzeń: to mianowicie, że nowe-dalekie planety przede wszystkim wnoszą cechy już znane - dawane przez planety z klasycznej starożytnej siódemki. Każda z nowych planet powtarza wpływy, które znamy z planet "starych", i dopiero jakiś naddatek, nadmiar jest faktycznie nowy i niereprezentowany w świecie planet starych. Chociaż uwaga! - może być całkiem sprawnie kodowany przez jakąś kombinację starych planet.

I tak:

Uran jest przede wszystkim Merkurym! Mówiąc bardziej precyzyjnie, Uran jest dość ścisłym ekwiwalentem Merkurego. Uranika trudno odróżnić (lub być może wręcz nie można odróżnić...) od merkuryka. Jedni i drudzy są zorientowani na postrzeganie i intelektualne rozróżnianie (i trochę znieczulani na czucie, empatię i emocje), świat "biorą na rozum", szybko kojarzą, operują ostrymi, jasno odróżnialnymi pojęciami. Zwykle mają wiele lub zbyt wiele zainteresowań. Są powietrzni w astrologicznym sensie, więc skupieni na komunikacji, na języku, mówieniu, na "transmisji danych". Łatwo się uczą - o ile coś w horoskopie im w tym nie przeszkadza. Łatwo się (znowu jeśli coś nie przeszkadza, np. eksponowany Saturn) przeobrażają. Jeśli mają czynnik podkreślający ich "ja", to łatwo się samokreują, czyli idą przez życie w wymyślonych przez siebie dla siebie rolach. (Tu się przypomina sztandarowa pop-merkuryczka Madonna, którą po objawach najchętniej uznalibyśmy za uraniczkę. Znowu pewien sztandarowy uranik, Standartenuraniker chciałoby się powiedzieć, Adolf Hitler, jak wiadomo ćwiczył swoje przemówienia przed lustrem biorąc lekcje u trenera aktorstwa, co charakterystycznym przejawem wyrozumowanej autokreacji.) Jednak jeśli nie są geniuszami ani celebrytami, to uranicy, tak samo jak merkurycy, znajdują swoje miejsce w tych społecznych niszach, gdzie mogą wykorzystać swoją bystrość, szybką orientację, umiejętność kombinowania i rozwiązywania zagadek, znajomość wielu informacji z różnych dziedzin ("chodzące encyklopedie"), umiejętność sprawnego mówienia, pisania i uczenia. Ale też należy zwrócić uwagę na pewną wadę wspólną uranikom i merkurykom, jaką jest ich - niejaka - bezduszność, powierzchowność czy brak głębi; to że "alles gleich" - "informacje są informacjami i nie ma czym się więcej przejmować".

Neptun jest przede wszystkim Księżycem! Wcale nie Wenus. Tu się "odkrywcy" tej oktawy mylili. Neptun jest w dużym stopniu ekwiwalentem Księżyca. Podobnie jak Księżyc, daje uczuciowość, wrażliwość, ale z jednoczesną domieszką zagapiania się i zatapiania we wrażeniach i odczuciach. Zarówno Księżyc jak i Neptun nie przyczyniają się do precyzji ani jasności - i pod tym względem stoją w opozycji do Merkurego i Urana. Neptun tak samo jak Księżyc przesuwa osobowość w kierunku charakterystycznie księżycowej, czyli "jednego z wielu i miedzy wieloma", czyli kogoś, kto uzależnia się od innych, lubi być kierowany (choć może przeciw temu namiętnie się buntować - wszak osobowości księżycowe i neptunowe nie trzymają się logiki!), lepiej się czuje w grupie (choć wtedy może właśnie krzyczeć, jaki to on oryginalny!) niż tam, gdzie samodzielnie podejmuje się decyzje; wyczuwa innych, ma rozwinięta intuicję i empatię.

Tu uwaga: jest coś wspólne Księżycowi (i Neptunowi) z Merkurym (i Uranem). Tym czymś jest komunikacja. Można powiedzieć, że zarówno Księżyc jak i Merkury komunikacją rządzą. Tylko w obu przypadkach jest to inny aspekt komunikacji. Dla Merkurego jest to informacja, a więc wyodrębnianie czegoś interesującego i znaczącego w świecie i przekazywanie tego dalej lub wychwytywanie z dali podobnych ciekawostek. Dla Księżyca i Neptuna komunikacją jest uzewnętrznianie swoich uczuć, dzielenie się uczuciami i dzielenie emocji, więc i zarażanie się uczuciami (emocjami) czyli współuczestnictwo czy nawet zatopienie się we wspólnym polu emocji grupy. Komunikacja Merkurego i Urana jest powietrzna, komunikacja Księżyca i Neptuna należy do żywiołu wody.

Neptun NIE odpowiada Wenus (choć dobrze komponuje się z Wenus w aspektach), ponieważ nie zawiera w sobie i nie wspiera rzeczy dla Wenus bodaj najważniejszej, mianowicie harmonii. We wpływach Neptuna nie ma nic z harmonii! Nie darmo jeszcze podręcznik Prengla-Koehlera z lat 1930-tych w Neptunie widział przede wszystkim źródło "psychicznego chaosu".

Pluton jest przede wszystkim Marsem! Czyli podobnie jak to było w poprzednich przypadkach, Pluton jest nader ścisłym ekwiwalentem Marsa. Pluton w horoskopie przejawia się jako "dodatkowy Mars", dając te same co Mars przymioty: energię, wytrwałość, pracowitość, zdecydowanie, zdolność do wysiłku; i dalej: nastawienie na ruch, staranie, usiłowanie, usilne działanie. Tak samo jak Mars, Pluton daje "parcie na mięśnie", przez co ludzie z silnym Plutonem tak samo jak marsowcy znajdują satysfakcję w celowym wysiłku, fizycznej pracy, mięśniowych i sportowych ćwiczeniach, w zawodach i treningach. Lubią sobie dać w kość! "Zdrowe zmęczenie" - to jest charakterystyczne powiedzenie i dla marsowców i dla plutoników. Wspólne Marsowi i Plutonowi jest też nastawienie na rywalizację, wygrywanie, bycie pierwszym i podporządkowywanie sobie, zdominowanie innych. W czym nie musi być od razu żadnych złych zamysłów: ludzie z silnym Marsem lub Plutonem chętnie podejmują decyzje za innych lub nakłaniają ich do czegoś dla ich dobra, kierowani sympatią lub współczuciem, bo "serce im się kraje" na widok istot, które same sobie nie radzą. Gdy przekładać astrologię na enneagram, osobowość zarówno Marsa jak i Plutona przekłada się na Ósemkę-Szefa. (Chociaż właściwa im samodzielność połączona z nieufnością może rodzić też inny typ enneagramu: Szóstkę-Adwokata-Diabła.)

Planetę daleką może modelować para planet "zwykłych"

...A mówiąc ściślej, istnieją pary planet - wspólnie działających planetarnych wpływów - które są dobrym ekwiwalentem jednej z trzech planet trans-saturnowych. Najlepiej widać to na przykładzie Plutona:

Pluton jest ekwiwalentem pary Mars-Saturn. Mars i Saturn są to wyraźnie odmienne planetarne siły czy archetypy, które jednak potrafią współdziałać i wynika z tego pewna nowa jakość. Mars to energia i agresja (czyli dosłownie po łacinie "wkroczenie", w domyśle: na ziemię przeciwnika), energiczne parcie w pewnym kierunku. Saturn to usztywnienie, utrwalenie i zamknięcie w twardych ramach. Działając razem, na przykład jako koniunkcja tych dwóch planet, albo gdy Mars znajdzie się w saturnowym znaku Koziorożca, albo gdy marsowy punkt odległy o kwintyl od ognistego Zera Barana znajduje się w saturnowym Koziorożcu, w jego 18 stopniu) wytwarzają wytrwałość, zdecydowanie, psychiczną twardość, psychiczne opancerzenie. Takich ludzi postrzega się jako twardych, bezwzględnych, jako "piły" (gdy są nauczycielami), jako "katów" (gdy są trenerami siatkówki), a ów pancerz każe im działać i szukać przygód w "sytuacjach podbramkowych", gdzie oni sprawdzają się, podczas gdy inaczej skonstruowani dawno z lęku uciekli. Jak się wydaje, to co Saturn i Mars dają w parze, Pluton reprezentuje jako taki, jako wpływ pojedynczej planety. Pluton zatem, prócz tego, że jest ekwiwalentem Marsa, także "coś ma z" Saturna.

Uran, prócz oczywistego podobieństwa do Merkurego, ma cechy wspólne z Jowiszem (np. pęd do wyjścia "poza") - i warto byłoby przemyśleć, czy nie wykazuje cech współdziałającej pary Merkury-Jowisz.

Neptuna pominę, bo wydaje się, że prócz Księżyca raczej nie ma swojego "dubletu".

To, co planety dalekie mają oryginalnego

Gdy oddzielić, odcedzić w znaczeniach trzech dalekich planet to, co dzielą (mają wspólne) z planetami klasycznymi, pozostaje oryginalne jądro znaczenia (lub "energii") każdej z nich, które można ująć w zasadę - w zwięzłą słowną formułę.

I tak:

zasadą Urana jest odróżnienie

zasadą Neptuna jest rozpuszczenie granic

zasadą Plutona jest rezerwa.

...Co wymaga objaśnień.

Abstrakcyjna zasada Urana czyli odróżnienie jest odróżnieniem czegoś od czegoś, lub odróżnieniem czegoś od tła. W pierwszym rzędzie tym, co się odróżnia, jest odróżniane lub domaga się odróżnienia, jest samo "ja" osoby. Dlatego uraniczne odróżnienie przejawia się jako autopromocja, jako indywidualizm lub indywidualna oryginalność, ale także jako silenie się na oryginalność. Uran powiada: ja - tu jestem - jedyny i odrębny. (Być może z tego powodu należałoby ściślej skojarzyć Urana z ascendentem! - podobnie jak Wenus kojarzymy z descendentem.) Ta odrębna oryginalność każe - Uranowi jako psychicznej sile i uranikom jako ludziom - ufać tylko (lub głównie) temu, co własne, co pochodzi z tych władz "ja" i własnego umysłu, nad którymi ma się pełną kontrolę (lub choćby iluzję kontroli), więc ufać temu, co wymyślone i sztuczne. W tym miejscu zaczyna się rola Urana jako patrona sztuczności czyli technicznej cywilizacji wspartej "szkiełkiem i okiem" nauki. Zasada odróżnienia czyni też to, że ze świata widzianego przez pryzmat Urana znikają (lub są usuwane) wszelkie twory pośrednie, mgliste i niejasne. Gdzie padnie światło nauki, znikają duchy i widziadła! Ale zarazem znika cała sfera fascynacji, duszy, sacrum i numinosum. W tym sensie psychoanaliza, zwłaszcza Jungowska, była wielkim buntem i reakcją przeciw Uranowi, tak samo jak romantyzm.

Uraniczną substancją jest szkło. (Weź tu pod uwagę niezwykłą rolę szkła w rozwoju i w praktyce nauki!) Ale Uran zarazem dzieli główną negatywność szkła: jego kruchość, wraz z tym, że po stłuczeniu szklanki zostają raniące odłamki. Osobowości zdominowane przez Urana są właśnie jak szkło kruche. Brakuje im stabilności, która wyrasta z zakorzenienia się w naturze, którą to naturę Uran (jako wewnętrzna psychiczna siła) postrzega jako wrogą, ponieważ nie daje się ona kontrolować przez "ja". Warto zbadać na ile częsta wśród uraników jest postawa buntu przeciw własnemu ciału, jego cyklom i okresom, więc próby "zrobienia sobie" wymyślonej wagi czy kształtu nosa, branie tabletek usuwających miesiączkę, cesarek itd. Wydaje się, że wśród uraników kobiety mają więcej powodów do buntu. Szklana kruchość osobowości uranicznych przejawia się też jako ich znana niepewność siebie, przekonywanie samych siebie jacy to oni są wielcy, mądrzy, silni, a dalej skłonność do wybuchów i - niekiedy - toksyczny niby szklanych igieł, wpływ na otoczenie. Warto by też przyjrzeć się horoskopom pod kątem tego, jak często wymienione wady występują właśnie u uraników i czy inne rzeczy w horoskopach - nie Uran - nie wyrażają się podobnie.

Abstrakcyjna zasada Neptuna czyli rozpuszczanie granic wyraża się na różnych poziomach i bywa czymś zarówno negatywnym jak i pozytywnym, niekorzystnym lub korzystnym dla dotkniętego tym człowieka. Negatywnie pojawia się jako pomieszanie skutkiem zatarcia granic i kategorii. W tym sensie Neptuna symbolizuje mgła. W mgle zacierają się kontury przedmiotów. Rzeczy oglądane przez mgłę trącą swoją realność i trudno w takim otoczeniu podejmować decyzje. To co mgliste przechodzi jedno w drugie, rzeczy przenikają się - jest to dokładne przeciwieństwo zarówno uranowego odróżnienia, jak i saturnowego budowania granic. Na wyższym jednak poziomie działanie Neptuna polega na rozpuszczaniu granic i przegród, które dzielą, prowadzi więc do przekraczania tychże granic i progów. Neptun rozpuszcza przegrodę między świadomym a nieświadomym umysłem, która przeważnie, u większości ludzi przez większość ich czasu jest bardzo szczelna. Przenikanie do świadomości - uświadamiane sobie - wewnętrznych podświadomych treści jest czymś typowo neptunowym. Z tego samego powodu czymś neptunowym są sny, szamańskie wizje i poetyckie natchnienia. Tym co Neptun rozpuszcza, są też bariery pomiędzy ludźmi. Dlatego silny Neptun w horoskopie często przejawia się przez dar empatii i rozumienia z gruntu odmiennej psychiki, na przykład psychiki dzieci, zwierząt, obcokrajowców (obcokulturowców), czy szaleńców. Pewna dobrze znana mi osoba, urodzona z Neptunem na ascendencie, obrała zawód i zarazem życiową pasję etnologa, więc badacza obcych społeczności, zwłaszcza w jakiś sposób upośledzonych cywilizacyjnie. Zdarza się jeszcze subtelniejsze działanie Neptuna: przykro odczuł je (26 września 2009) Roman Polański, kiedy Neptun stanąwszy tranzytem w opozycji do jego urodzeniowego Słońca rozpuścił bariery, które normalnie dzieliły przestrzeń, skutkiem czego nagle w Szwajcarii objawili się wykonawcy prawa stanu Kalifornia - jak i te, które rozgraniczały czas, przeszłość od teraźniejszości, skutkiem czego zapomniane zdawałoby się przewiny sprzed trzydziestu lat nagle znów stały się aktualnie ściganym przestępstwem.

Abstrakcyjna zasada Plutona czyli rezerwa, to inaczej posiadanie owej rezerwy czyli zapasowych, rezerwowych zasobów. W "Astrologii samopoznania" nazwałem to wręcz zapasową osobowością. Rezerwa to coś, co trzymane jest na czarną godzinę - czyli po to, by posłużyć się tym zasobem w sytuacji krytycznej zagrożenia lub wystawienia na próbę. Analogią w świecie zwierząt byłyby tu pewne ratunkowe środki i zachowania, które posiada wiele zwierząt; np. kotowate w sytuacji zagrożenia życia przez silniejszego drapieżnika wykonują pewien pozornie samobójczy gest: przewracają się na grzbiet (dla większości zwierząt byłby to koniec - bezbronny miękki brzuch wystawiony na kły) - i z tej pozycji zadają cios, który może być zadany tylko raz, jest więc bronią ostateczną: prują ciało napastnika, zwykle od dołu, więc nieobronne, pazurami tylnych łap. Cios taki, jeśli się uda, skutkuje wypatroszeniem przeciwnika. Młode kotki w zabawie ćwiczą ten cios na naszych dłoniach.

Włączenie plutonowej rezerwy równoznaczne jest z włączeniem automatyzmów. W sytuacjach krytycznych nie ma czasu na myślenie. Kiedyś prowadząc pewien spływ kajakowy Biebrzą, kiedy nagle wyrosła nad nami chmura burzowa, zawołałem do współuczestników: "Rozkładajcie namioty, bo jak burza się zacznie, to nie będziecie mogli myśleć." I faktycznie, zdążyliśmy z namiotami, ale kiedy lunęła ściana deszczu z gradem i piorunami, myśleć nie było już jak. Dlatego tybetańsko-buddyjska sztuka przechodzenia przez śmierć czyli phowa polega na wdrukowaniu sobie medytacyjnych odruchów - bo kiedy przyjdzie śmierć, myślenie nie zda się na nic, za to odpowiednio silnie wpojone mentalne automatyzmy - podobno - nie zawiodą. Dlatego Tybetańczycy swoje mantry tak "klepią" bez umiaru.

Z tej racji Pluton wyraża się także jako odrzucenie "ego" i zdanie się na automatyzmy umysłu i ciała. Tak działają choćby zawodnicy karate, typowo plutonicznego "sportu". Sama natura włącza nam takie automatyzmy podczas seksu i to jest powodem, dla którego astrologowie energię Plutona rozpoznają także w seksie.

W jeszcze ogólniejszym sensie Pluton przejawia się poprzez wszystkie te siły, które przerastają ego i w krytycznych sytuacjach zdominowują je, w dobrym i złym.

Wojciech Jóźwiak


Nowości w serwisie prosto na Twój e-mail.