Horoskopia Znak zodiaku Baran Znak zodiaku Byk Znak zodiaku Bliźnięta Znak zodiaku Rak Znak zodiaku Lew Znak zodiaku Panna Znak zodiaku Waga Znak zodiaku Skorpion Znak zodiaku Strzelec Znak zodiaku Koziorożec Znak zodiaku Wodnik Znak zodiaku Ryby
horoskop urodzeniowy


Spis wątków w grupie

Grupy w tej kategorii

Pokaż wszystkie grupy





   Wyłącz reklamy
Astrologia - ogólnie » Moje spojrzenie na astrologię » Od przybytku głowa nie boli?
Autor
Wypowiedź Obserwuj ten wątek

Robert Kozakiewicz  (20)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
23:09 10-09-2009


66

Codzienny natłok informacji powoduje, że pojęcie takie, jak dużo staje się czymś mało istotnym. Co to znaczy dużo? Czy dużo to jest tyle, aby wystarczyło na długo? A może raczej dużo to tyle, że nie jesteśmy w stanie nad tym zapanować, ogarnąć, zrozumieć? Idąc ulicą słyszę coraz częściej rozmowy nastolatków o nasza-klasa. W zasadzie tylko o tym słyszę rozmowy Dlaczego? Może dlatego, że albo młodzi ludzie nie mają o czym rozmawiać, albo dlatego, ze w nasza-klasa jest tyle aktywnych osób, że trudno to nazwać zjawiskiem obok którego można przejść obojętnie. Zajrzałem i zrozumiałem. W profilu Horoskopii kolejne kilkadziesiąt zaproszeń od osób, które mają kolejne kilkaset znajomych. Ich znajomi mają kolejne kilka setek znajomych itd... Permanentne mnożenie bytów na skalę ogólnopolską.

Jaki to ma związek z astrologią?

Doszukujemy się w naszych horoskopach relacji między planetami, badamy ich położenie w znakach, wymyślamy coraz bardziej skomplikowane aspekty, układy aspektów. Kółko dzielimy kilkoma systemami domów (a każdy jest ten najlepszy!) i przypisujemy coraz większą liczbę znaczeń temu, co od dawna powinno być jednoznaczne. Mnogość interpretacji tego samego zagadnienia daje tylko jeden skutek - totalne rozproszenie uwagi na rzeczy mało istotne lub w ogóle bez żadnego znaczenia. Tak samo jest w przypadku horoskopu codziennego. Szukamy w tranzytach aspektów i położenia planet, które w sumie nic konkretnego nie dają. Wojciech Jóźwiak w swojej pracy astrologa korzysta ze słusznej metody kaskady tranzytów, którą uruchamia Księżyc jako zapalnik całego układu. Trudno się z tym nie zgodzić. Patrzmy więc na to, co robi w horoskopie Księzyc i budujmy od niego relacje tranzytów. Nie szukajmy na siłę czegoś, czego nie ma. Od takiego szukania tylko głowa może rozboleć

Jaki ma to związek z numerologią?

Opracowując numerologię w portalu przeczytałem kilka kilogramów mądrej literatury. Moją uwagę przykuła mnogość sposobów na liczenie... sumy liczb. OK, rozumiem. Każdy ma prawo do swojego sposobu liczenia sumy ale... chwila, suma liczb zawsze pozostanie sumą. Niczym więcej i niczym mniej tylko sumą. Kilka prostych działań pokazuje, że sumowanie zawsze, bez względu na przyjętą metodę, pokazuje w wyniku to samo. Owszem, mamy tak zwane podliczby i tutaj obserwuję drugie mnożenie bytów w numerologii. Jeśli weźmiemy kolejne sposoby liczenia sum i ich wariacje, zaczynamy otrzymywać kolejne podliczby. Po co mnożyć te byty? Nie wiem. Może dla samego faktu ich mnożenia. Nie kopałem głęboko wiedzy o numerologii. Poprzestałem na stwierdzeniu, że kolejni autorzy publikacji wymyślają coraz to dziwaczniejsze metody na liczenie podstawowych rzeczy. Po co? Nie wiem. Nie szukajmy alternatywnych bytów (długów karmicznych) w numerologii. Od tego może nas tylko rozboleć głowa...

Powracając do naszej-klasy, myślę, że jeśli jeszcze raz na ulicy usłyszę "mam 131 tysięcy znajomych" to chyba zadam pytanie "a ilu z nich znasz?"


maszowa  (12)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
10:09 11-09-2009


54

Właśnie ten "przybytek" najbardziej mnie zniechęca do astrologii. Mieszają mi się te aspekty, znaczenia, co kto komu robi i jaki daje klimat. Znajoma pani astrolog pocieszała mnie, żeby się nie przejmować tym całym zamieszaniem, bo z czasem mi się to ładnie SAMO zacznie układać.
Liczę na to, że kiedyś wreszcie zobaczę horoskop jako jedną spójną informację.
A póki co - głowa boli.


Nowości w serwisie prosto na Twój e-mail.