Horoskopia Znak zodiaku Baran Znak zodiaku Byk Znak zodiaku Bliźnięta Znak zodiaku Rak Znak zodiaku Lew Znak zodiaku Panna Znak zodiaku Waga Znak zodiaku Skorpion Znak zodiaku Strzelec Znak zodiaku Koziorożec Znak zodiaku Wodnik Znak zodiaku Ryby
horoskop partnerski


Spis wątków w grupie

Grupy w tej kategorii

Pokaż wszystkie grupy





   Wyłącz reklamy
Astrologia - ogólnie » Moje spojrzenie na astrologię » Czy niepowodzenia są zapisane w horoskopie?
Autor
Wypowiedź Obserwuj ten wątek

Robert Kozakiewicz  (21)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
23:08 17-08-2009


66

Jakiś czas temu Tomasz Stąpor, naświetlając mi podstawowe zagadnienia z astrologii powiedział bardzo enigmatycznie, że "astrologia kieruje naszym życiem". Nie za bardzo wiedziałem co to oznaczało. Inne miałem wtedy problemy na głowie i dotyczyły raczej podstawowych zagadnień astrologii Po kilku latach zdanie Stąpora odbija się echem i to coraz większym.

Co robimy w czasie porannej kawy? Patrzymy na wiadomości w TV i.. nasz dzisiejszy horoskop. Co widzimy? Najlepiej jakiś fajny tranzyt Słońca, Wenus, Merkurego, Jowisza... Jeśli takie się przytrafiają to myślimy - OK, mamy szczęście! Nie, nie mamy. Nie mamy i nie będziemy mieć dopóki nie odejdziemy od książek oraz komputera i nie pokażemy się światu.

Trzeba sobie zadać jedno pytanie - "dla kogo jest ten dobry tranzyt?". Jeśli będziemy cieszyć się nim przed samym sobą to mały z niego pożytek. Nasze szczęście, porażki, uniesienia to wynik relacji z ludźmi. Jeśli mamy mieć powodzenie w interesach lub miłości to na pewno nie przed TV czy przed komputerem a właśnie wśród ludzi. Wymiar tego, co pokazują nam tranzyty możemy ocenić jedynie w relacjach z innymi osobami. Efekt działania tranzytów jest uzależniony jedynie od tego, co sami zaczniemy realizować. Horoskop może nam jedynie wskazać gdzie leżą zasoby, które możemy wykorzystać. Czy i jak je spożytkujemy - to tylko nasza decyzja. Oby słuszna


Tamia  (6)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
22:08 18-08-2009


60

A ja mysle sobie tak, ze najwazniejsza jest swiadosc tego, z czym przyszlismy na swiat, wiedza o naszym potencjale. Co z nim zrobimy zalezy w duzej mierze od nas samych, od naszej wolnej woli, od tego jakich wyborow dokonamy, jednak czy tylko? Rozpatrujac ten nasz potencjal, czy to wglebiajac się w astrologie i badajac kosmogram, czy tez poprzez numerologie lub tez analize za pomoca kart czy chocby wahadla [tych „narzedzi” jest wiele i każdy wybiera cos dla siebie], można zauwazyc cos [w wielu przypadkach], co nas niejako determinuje albo jest nazwane przeznaczeniem, cos, czego nie jestesmy w stanie uniknac. I tu ma wielkie znaczenie nasza swiadomosc, nasza wiedza o tym, tu pojawia się nasza decyzja, wybor, czy cos z „tym” zrobimy, czy tez nie.
Podsumowujac moja mysl – owszem, my decydujemy o swoim zyciu poprzez dzialanie lub zaniechanie, jednak mimo naszej woli w „ portrecie” czlowieka dosc często niejako wpisane sa pewne zdarzenia, sytuacje, których nie uniknie, bo „tak jest zapisane”.
I tu cos z mojego „ portretu astrologicznego” – zaznaczam, ze nie mam wiedzy astrologicznej, a to, czego się dowiedzialam, pochodzi od osob, które nieco „ przeswietlily” mój kosmogram i okazalo się, ze mam duzy problem z planetami pokoleniowymi, niebezpieczny ksiezyc – jak to jedna z nich powiedziala oraz na ascendecnie informacje o takich a nie innych ukladach rodzinnych. O tym dowiedzialam się niedawno, ale przez to zrozumialam skad takie sytuacje zaistnialy w moim zyciu. Pozdrawiam


agasze  (2)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
20:08 24-08-2009


13

Zgadzam się z dwoma poprzednimi wypowiedziami....Jesli nie wykorzystamy odpowiednich tranzytów, szczególnie tych poważniejszych np rozpoczynających cykle planetarne...przyjdzie nam podczas opozycji zaczynać wszystko od początku. Nasza wola, czy będziemy leniuchami wtedy, gdy gwiazdy wymagaja od nas aktywnoći, czy weźmiemy się do roboty.....a gwiazdy i tak zmuszą nas do tej samej pracy od nowa.
Owszem zapisane jest sporo na urodzeniowym niebie, ale to nie jest nieodwracalne. Można pewne rzeczy przepracować...chociaz pewnie nie wszystkie.
Długo zastanawiałam się, czy np jakiś nieharmonijny aspekt, lub paskudne położenie planety, będzie się wyładowywać całe życie człowieka. Optymistka jestem z natury i z własnych doświadczeń wiem, że czasem wyładuje się raz i koniec, co najwyżej jeszcze troszkę uprzykrzy życie, ale dużo łagodniej.
Już starozytni Grecy mawiali, że- " mędrzec mądrzejszy od gwiazd". Mamy predyspozycje i ograniczenia zapisane w momencie urodzenia, ale przy pewnej ilości madrości i aktywności własnej można powoli je przepracowywać.
Mnie interesuje troszkę inny problem. Zetknęłam się...chyba u Leszka Weresa i nie tylko u niego z teoria mówiącą o aspektach aplikacyjnych i separacyjnych. Aplikacyjne dają szansę, że potrzeba zostanie zaspokojona...separacyjnie, że nigdy nie zostanie zaspokojona. ( i tu mnie ciarki przeszły, bo większość mam separacyjnych!)
Wg tej teorii nasze działania jakby były torpedowane od początku do końca i wtedy teoria cykli plaetarnych wydaje się bez sensu,....
a sprawdza mi się światnie, Akurat w cykle wierzę bez zastrzeżeń. Spotkałam się również z inną terią, która traktuje aspekty aplikacyjne , jako tendencje do działania dla siebie ( takie bardziej egoistyczne) ...i separacyjne jako działania dla innych ( takie bardziej altruistyczne) i tu duma mnie napawa wielka!
I jeszcze jeden ważna informacja. W horoskopach nie jest zapisane np ,zazna wielkiego szczęscia, bo cos tam sie wydarzy. Dla jednych wielkim szczęściem będzie narodzenie dziecka, dla innych duże pieniądze, a jeszcze dla innych poczucie wolności.
W kosmogramie urodzeniowym jest zapisane, czy potrafimy czuć się szczęśliwymi.
Z uporem maniaka bedę sie upierać, że gwiazdy kształtują nasza psychikę( no i fizyczność też chyba troszkę) ale głównie predyspozycje psychiczne.
Wiadomo, ze ludzie różnie odbierają różne zdarzenia i w naszych radiksach da sie odczytać głównie to, jak my reagujemy i odbieramy rzeczywistość. Jak wiadomo, schematy zachowań można zmienić. Trudne to bardzo, często wymagający pomocy specjalisty, ale można!
Tak więc myśląc logicznie można starać się przepracować jakieś paskudne aspekty, złe usadowienie planet itd.....
Chciałam jasno, a pogmatwałam jak tylko mogłam.
Mam nadzieję, że jednak ktos zrozumie co miałam na mysli


Tamia  (6)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
20:08 25-08-2009


60

Jeszcze sie odniose do numerologii i mojej 7/16, ktora to liczbna jest nazwana karma zwiazkow. Obecnie majac swiadomosc swojej wibracji i calej piramidki duzo latwiej mi zrozumiec przede wszystkim siebie i moje takie, a nie inne zachowania w zwiazkach. Przyznaje, nie jest mi latwo i caly czas przerabiam ta 16-stke, troche nawet sie z nia zmagam czasami, ale wlasnie swiadomosc takich przeszkod na mojej drodze uczy mnie, ze dopoki nie zrozumiem pewnych spraw-beda sie pojawialy problemy. A zatem mimo "zapisanych" nam trudnosci, negatywnych aspektow etc., strajmy sie przede wszystkim zrozumiec siebie, a to z pewnoscia pomoze nam przejsc przez zycie z usmiechem i podniesiona glowa , czego wszystkim zycze .Pozdrawiam, Tamka




kolaborantka  (14)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
21:08 25-08-2009


270

Cytat:  Tamia :
> A ja mysle sobie tak, ze najwazniejsza jest swiadosc tego, z czym
> przyszlismy na swiat, wiedza o naszym potencjale. Co z nim zrobimy
> zalezy w duzej mierze od nas samych, od naszej wolnej woli, od tego
> jakich wyborow dokonamy, jednak czy tylko? Rozpatrujac ten nasz
> potencjal, czy to wglebiajac się w astrologie i badajac kosmogram, czy> > tez poprzez numerologie lub tez analize za pomoca kart czy chocby
> wahadla [tych „narzedzi” jest wiele i każdy wybiera cos
> dla siebie], można zauwazyc cos [w wielu przypadkach], co nas niejako
> determinuje albo jest nazwane przeznaczeniem, cos, czego nie jestesmy
> w stanie uniknac. I tu ma wielkie znaczenie nasza swiadomosc, nasza
> wiedza o tym, tu pojawia się nasza decyzja, wybor, czy cos z „ty> m” zrobimy, czy tez nie.
> Podsumowujac moja mysl – owszem, my decydujemy o swoim zyciu
> poprzez dzialanie lub zaniechanie, jednak mimo naszej woli w „
> portrecie” czlowieka dosc często niejako wpisane sa pewne
> zdarzenia, sytuacje, których nie uniknie, bo „tak jest zapisane&>

mam takie samo zdanie, jesli chodzi o potencjał, a takze ograniczenia, wpisane w horoskop, czy po prostu nasze zycie - rodzimy sie z okreslonymi mozliwosciami, tudziez ich brakiem. "zakodowana" moze byc tez nasza siła woli, moc. ale tylko od nas zalezy, czy będziemy jedynie "korzystać" z naszego potencjału, z naszych "zasobów", czy tez pójdziemy dalej - i sami bedziemy decydować, jak przyjmiemy sytuacje, które nam sie przydarzają, i co z nimi zrobimy. inaczej mowiac - wszystkie sytuacje,zdarzenia, każda cecha charakteru , uznawana za dobra czy zła, moze stać się naszą kulą u nogi, lub zrodłem rzeczywistego rozwoju. wspaniale jest po prostu mieć swiadomosc siebie, swoich mozliwosci, to jest punkt, z którego możemy wyjść. niedobrze jest natomiast zamykać się w jakiejś szufladzie, i w niej pozostawać. jestem lwem, jestem piątką, jestem piotrusiem panem, jestem matką, jestem choćby wolnym człowiekiem... to wszystko tylko etykiety. jesli jednak zdajemy sobie sprawę z tego,jak jesteśmy uwarunkowani, możemy zaczac żyć bardziej świadomie, i dostrzegac coraz wiecej przestrzeni w sobie i w innych.


Insallah  (45)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
09:08 26-08-2009


1607

Nawiązując do głównego wątku i poprzednich wypowiedzi myślę, że nieprzypadkowo tacy nauczyciele duchowi jak Matka Meera i Sai Baba przestrzegają przed pokładaniem swojego losu i poleganiu na wyroczni astrologii, ponieważ stwierdzenia jakie często występują w różnych książkach astrologii klasycznej mogą wywołać więcej szkód niż pożytku.Na przykład kwadratura marsa do plutona oznacza bezwzgledność, zaciekłość.W ogóle mars w opisie w tej książce w swoich aspektach jest ukazany tylko z negatywnej strony.Więc taki adept astrologii posiadając takie aspekty w swoim radixie i nie rozumiejąc prawdziwego znaczenia takich aspektów może uwierzyć i zakodować w sobie że np. nie jest dobrym człowiekiem lub tym podobne.Natomiast w astrologii humanistycznej to napięte aspekty uważane są za bardziej pomocne w rozwoju niż pozytywne aspekty (polecam książki mojego guru astrologii Stephen Arroyo )Np.trygon który w swoim negatywnym przejawie bardzo rozleniwia i powoduje w nas uczucie że mamy talent i nie używamy tej energii ponieważ uważamy to za oczywiste.Dopiero kiedy jedna z planet tego trygonu powiązana jest jakimś napiętym aspektem, wtedy umożliwia nam wręcz stymuluje nas do zastosowania i wyrażenia tego talentu w życiu codziennym.Dlatego według mnie nie ma czegoś takiego jak zapisanie niepowodzeń w horoskopie.Radix służy do zapoznania się z naszymi mocnymi jak i słabymi stronami osobowości i służy jako mapa w naszej wędrówce przez życie. W żaden sposób nie można powiedzieć że coś na pewno się stanie, ponieważ to wykluczałoby naszą wolną wolę, a więc i swobodny rozwój.Owszem można powiedzieć że jest możliwe dane wydarzenie, ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak ktoś je przepracuje, czyli czy np kwadratura przyniesie nam olbrzymie problemy, czy też da nam zastrzyk energii do rozwiązania trudnego problemu.To już zależy od każdego osobiście czy jest świadomy siebie , danego problemu a jeżeli jest świadomy siebie i swego problemu to czy w ogóle będzie mu się chciało zmierzyć się z wyzwaniem.Reasumując każde niepowodzenie można przekuć na zwycięstwo, sukces zależy to tylko od nas, od naszej woli
Pozdrawiam


kolaborantka  (14)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
16:08 26-08-2009


270

wyrazy szacunku, Insallah..
pamiętajmy o tym, ze interpretacje astrologów sa równiez uwarunkowane ich kosmogramami.. a kazdy z nas wybiera to, co wdanym momencie jest dla niego interesujace i zrozumiale
mnie równiez zdecydowanie odpowiada podejscie, wg którego tzw nieharmonijne aspekty i niefortunne połozenie planet,mogą otworzyc przed nami drogę rozwoju, zamiast pozostawac jedynie przysłowiowa kula u nogi.


andromeda  (61)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
20:08 27-08-2009


2933

My tak sobie na luźno dyskutujemy, ale popatrzmy z innego punktu widzenia... bo tak naprawdę są drobne upadki, niepowodzenia i naprawdę prawdziwe tragedie. Z jednej strony prawdziwy egzamin życia, jak sobie z tym poradzimy, a z drugiej strony niektóre rzeczy są ostateczne jak śmierć bliskiej osoby, utrata pracy, ciężka choroba, katastrofa nieubłaganie wywracająca do góry nogami, wszystkiego nie da się przewidzieć z horoskopu .... czy ta prawda jest tak naprawdę potrzebna, pewnych rzeczy nie da się uniknąć no i nie wszyscy są w stanie z tym poradzić. Astrolog mając jakiś tragiczny horoskop nieźle musi nagimnastykować, żeby przedstawić go w pozytywnym świetle, chyba że już wszystko uświadomi biedaka, że czeka go marny koniec i kropka. Naprawdę ciężka jest praca astrologa-psychologa, a niech jeszcze natrafi się wrażliwy.

Pozdrawiam


Upiorny donosiciel  (1)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
21:09 08-09-2018


31

". W żaden sposób nie można powiedzieć że coś na pewno się stanie, ponieważ to wykluczałoby naszą wolną wolę, a więc i swobodny rozwój."
Tylko czy na pewno jest coś takiego jak wolna wola ?Nawet Leszek Weres którego nie uważam za autorytet sugerował że możliwe że nie ma wolnej woli.Mimo tego możliwe że w tej sprawie miał rację.W sprawach astrologicznych przeważnie z nim się zgadzam ale niekiedy mam wątpliwości co do tego co pisze . Czy ktoś jest w stanie złamać prawa przyrody


Nowości w serwisie prosto na Twój e-mail.
  
Zapisując się do biuletynu oświadczasz, że zapoznałeś się z Polityką Prywatności