Horoskopia Znak zodiaku Baran Znak zodiaku Byk Znak zodiaku Bliźnięta Znak zodiaku Rak Znak zodiaku Lew Znak zodiaku Panna Znak zodiaku Waga Znak zodiaku Skorpion Znak zodiaku Strzelec Znak zodiaku Koziorożec Znak zodiaku Wodnik Znak zodiaku Ryby
horoskop urodzeniowy


Spis wątków w grupie

Grupy w tej kategorii

Pokaż wszystkie grupy





   Wyłącz reklamy
Książki » Konkurs portalu Horoskopia » Konkurs portalu Horoskopia
Idź do strony: 1, 2, 3
następna »
Autor
Wypowiedź Obserwuj ten wątek

Horoskopia  (54)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
18:10 11-10-2015


86

Wiele osób zwróciło się do nas z pytaniem, kiedy co i jak. Oczywiście zwrócili na to uwagę po zaciekawieniu, jaki wzbudziła lektura pierwszych stron rekomendowanej książki. To cieszy
W więc od nowa... I nie traktuj tego jako spam tylko nasze drobne niedopatrzenie...

Szczegóły konkursu:
1. Jeśli jesteś zainteresowany/zainteresowana kontrowersyjnym tematem jakim jest marihuana, przeczytaj książkę właśnie o tym. Pobierzesz ją klikając na ten link: http://horoskopia.info/Moja_przygoda_z_Marihuana.pdf

2. Napisz recenzję, opinię czy opis treści książki
3. Podziel się swoim tekstem na naszym forum oraz wyślij go nasz adres e-mail: info@horoskopia.info
Link do tematu: http://horoskopia.info/grupy_pokaz_temat,strona_1,7300.html#102398
4. Oczekuj do dnia 30 października na ogłoszenie wyników. Otrzymasz od informację drogą mailową o tym fakcie
5. Autorzy najlepszych 20 recenzji otrzymają dożywotnie konto Premium w portalu i 2 egzemplarze książki. Jest więc o co się starać.
6. Jeśli weźmiesz udział w konkursie, otrzymasz dożywotnie konto Premium w portalu Horoskopia oraz 2 kopie książki w formie drukowanej. Twarda okładka itd... Jedna kopia dla Ciebie, druga - żeby dać komuś w prezencie
Autor książki Moja przygoda z Marihuaną poprosił nas o zorganizowanie takiej akcji zupełnie charytatywnie Oczywiście ten mail jest odzewem na Jego prośbę.

Fragmenty (wstęp i początek jednego z rozdziałów) najlepiej zaprezentują tę godną polecenia pozycję. Życzymy miłej lektury

Link do książki: http://horoskopia.info/Moja_przygoda_z_Marihuana.pdf

Do napisania niniejszej książki skłoniły mnie refleksje nad dysproporcją pomiędzy prawem, zakazuj±cym posiadania marihuany a faktycznym czy urojonym zagrożeniem, które ponoć marihuana stwarza. Czytamy w nagłówkach gazet o wpadkach dilerów i aferach z tym związanych. Postanowiłem sam na sobie sprawdzić jak działa marihuana, jakie wywołuje zmiany w psychice, jakie wywołała zmiany w moim życiu. Książka została napisana nie pod wpływem narkotyku a jako wynik wielu miesięcy przemyśleń i eksperymentowania. Czy prawo odnosi sukces karz±c ludzi nawet za posiadanie marihuany? Przeczytaj tę książkę a może poznasz odpowiedź



Książka nie jest podręcznikiem, przewodnikiem, doradcą. Starałem się opisywać sprawy tu przedstawione w jak najbardziej obiektywny sposób. W rozdziale o zdrowiu nie daję żadnych rad zdrowotnych. Jeśli źle się czujesz – idź natychmiast do lekarza. Pod żadnym pozorem nie lecz się sam i nie lecz się za pomoc± poradników internetowych. Zrobisz sobie w ten sposób więcej szkody niż pożytku. Od leczenia ludzi s± lekarze i właśnie oni s± najbardziej kompetentni do rozpoznania co Ci dolega i mogą podjąć ewentualne leczenie. Wiele spraw już na co dzień bagatelizujemy. Zwracam więc szczególną uwagę na to, że używanie marihuany osłabia czujność. Z drugiej strony nie należy wpadać w histerię. Zachowanie wyważonego spokoju to gwarancja dobrego samopoczucia i zachowania zdrowia. Pamiętaj o tym, drogi Czytelniku.



W tej książce opisuję w jaki sposób doszło do zainteresowania się marihuan±, co się działo od pierwszego momentu spotkania jej na mojej drodze. Należy pamiętać, że przedstawiam tu swoje przemyślenia, nie prowadzę dialogu z ludźmi, staram się pozostać jak najbardziej obiektywny choć to bardzo trudne zadanie…



Domyślam się, że na marihuanę tak jak tu opisuję, reaguję akurat ja. Ktoś inny może zupełnie inaczej się zachować. Opisuję tu tylko swoje odczucia. Nie wiem jak marihuana działa na innych ludzi. Traktuj więc tę książkę jako swego rodzaju pamiętnik a nie przewodnik. Każdy ma swój sposób wykonywania różnych rzeczy i jedyne, co można powiedzieć pewnego o tre¶ci tej książki to to, że opisuje kawałek mojego życia, dokładnie około 14 miesięcy + kilka faktów z mojego dzieciństwa. Absolutnie nic więcej.



Książka zawiera opisy mojej twórczości w okresie palenia marihuany. Płyta z napisaną wtedy muzyką (wybrane 17 najlepszych utworów z prawie 40) jest bezpłatna - możliwa również do odsłuchania na stronie strony http://reason.pl Jest dostępna do pobrania. Jedyne, co musisz zrobić, to przygotować czystą płytkę CD-R (koszt: około 2 zł) i nagrać ściągnięty obraz programem np. NERO lub innym, obsługującym pliki NRG. Życzę Ci, drogi Czytelniku, miłego odbioru w czasie lektury



Dziękuję wszystkim przychylnym mi osobom, które mnie wspierały w trakcie pisania tej pozycji. Przekazuję również wyrazy współczucia ludziom, którzy na słowo marihuana dostawali histerii i wpadali w panikę. Świadczy to o ważności tematu, który tu poruszam. Nie jest on obcy większości Polakom a co najważniejsze, coraz więcej osób przekonuje się, że kultura nie zawsze radzi sobie ze zjawiskami takimi jak dojrzałe, wolne społeczeństwo.


Naczytałem się i naoglądałem o maryśce wielu rzeczy. Brakowało tylko testu. Wiedziałem jak działa alkohol, jak smakuje tytoń (nie jestem palaczem) i jak się człowiek czuje na tzw. kacu. Brakowało mi tylko spróbowania tego, co jest zakazane ale działaj±ce ponoć uspokajają±co, rozweselająco, odprężająco. Zacząłem się zastanawiać skąd znaleźć kontakt do dilera. Stare kontakty urwały się, ludzie zajęli własnymi sprawami, założyli rodziny, ustatkowali się. Nie miałem pomysłu jak to zdobyć. Życie jak zwykle samo przyniosło rozwiązanie. Pierwszy raz dotknąłem marihuany składaj±c wizytę mojej sąsiadce, która jest niezłą imprezowiczką. Długo zastanawiałem się, czy mam do niej pójść ale ciekawość zwyciężyła. Poza tym od czegoś trzeba było zacząć. Sąsiadka była w porządku. Okazało się, że ma troszkę maryśki więc da mi spróbować. Malutka fajeczka miała malutki cybuch wypełniony malutką ilością suszu. Zapaliłem. To był pierwszy kontakt z marihuaną – lato roku 2014. Wciągnąłem dym do płuc, potrzymałem kilka sekund i wypuściłem. Odłożyłem fajeczkę bo zapach był wstrętny. Po chwili poczułem lekki zawrót głowy. Delikatny. I na tym koniec. Umówiłem się z sąsiadką, że nazajutrz podjedzie ze mną do dilera i mi coś załatwi. Następnego dnia wsiedliśmy w samochód, pojechaliśmy na jakiś parking przy supermarkecie. Wysiadła, podeszła do kogoś i po 5 minutach miałem swój pierwszy gram trawki w ręku. Wszystko w pośpiechu, tajemnicy, konspiracji. Cena: 30 zł. Drogo. Sąsiadka mi poradziła co mam sobie jeszcze kupić – lufkę (fifkę) szklaną. OK, kupiłem. Drogo nie jest, chyba 10 groszy za sztukę w każdym kiosku.



Wróciwszy do domu zastanowiłem się chwilę co ja wyprawiam. Nacisk kultury był spory. Zdawałem sobie sprawę, że robię czynność niedozwoloną, karaną, naganną moralnie. Zastanawiając się nad tym wszystkim, nie za bardzo wiedziałem co mam dalej zrobić.


Gamma  (11)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
13:10 12-10-2015


118

Zarąbiście! Wystartuję w tym konkursie


Gamma  (11)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
13:10 15-10-2015


118

Moja recenzja.
--------------------

Książka jest krótka. Niespełna 80 stron, czego ostatni dodatek to treść bez znaczenia (treść licencji). W treści najdziemy opis najważniejszych momentów i problemów, z jakimi spotkał się człowiek, który pierwszy raz w życiu dotknął marihuany. Pozycja bardzo ciekawa, napisana łatwym językiem przeplatanym częstym humorem.

Polecam książkę każdemu, kto jest choć w części zainteresowany tym tematem


Lukkrecja  (7)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
22:10 30-10-2015


42

I ja mam swoją recenzję, choć nazwałabym moze raczej, własne odczucia...




Horoskopia  (54)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
22:10 30-10-2015


86

Cytat:  Lukkrecja :
> I ja mam swoją recenzję, choć nazwałabym moze raczej, własne
> odczucia...

Wklej ją tutaj. Konkurs niedługo się kończy


Lukkrecja  (7)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
22:10 30-10-2015


42

Czy marihuana uzależnia? Czy jest niebezpieczna? Czy każdy powinien jej spróbować? Przeczytałam "Moją przygodę z marihuaną" Andrzeja Donimskiego szukając odpowiedzi na te podstawowe pytania i... nadal nie wiem. Owszem, autor opisuje swoją kilkumiesięczną przygodę z jednym z najpopularniejszych narkotyków na świecie, ale robi to w sposób stronniczy i niezwykle okrojony. W wyniku czytelnik otrzymuje opis wspomnień i spostrzeżeń nacechowanych emocjonalnie praktycznie tylko pozytywnie, bez realistycznego spojrzenia na właściwości używki. Jednocześnie czytelnik odnosi wrażenie, że autor konieczne chce sie z nim zaprzyjaźnić (nie widzę innego powodu użycia tak wielu bezpośrednich zwrotów do czytelnika czy wstawiania w tekście emotikon).

Ze względu na charakter i styl, którym spisane zostały wspomnienia autora, książka z pewnością trafi do młodego czytelnika. Zwłaszcza czytelnika zastanawiającego się czy ulec pokusie i zapalić marihuanę ten pierwszy raz. Starsi czytelnicy mogą poczuć się wyobcowani, głównie ze względu na sposób pisania autora, który momentami ociera się o tak zwaną "wypowiedź tak prostą, że aż prostacką". Ale o tym potem. Muszę z ubolewaniem przyznać, że wspomnienia autora, jakkolwiek subiektywne (choć autor twierdzi, że są one obiektywne - sic!), wydały mi się momentami pisane (kreowane?) na siłę w jedną stronę. Wielu ludzi nadal o marihuanie nie wie nic, wciąż tkwiąc w nieśmiadomości podsycanej przez media i rząd. Okazuje się, że informacje podawane przez władzę (pośrednio za pomocą uchwalanych praw) czy podmioty antynarkotykowe nie zawsze są prawdziwe. Nagonka na narkotyki w mediach skutecznie utwierdziła dużą część społeczeństwa o ich szkodliwości. Andrzej Donimski z kolei przedstawia pogląd zupełnie odwrotny - o szkodliwości wspomina, ale tylko między wierszami. Czytając jego wspomnienia odniosłam wrażenie, że autor sam do końca nie przyjmował do wiadomości negatywnych aspektów działania i skutków stosowania narkotyku. Owszem, początki zawsze są miłe, o jaką substancję by nie chodziło, zło pojawia się potem.

Autor surowo krytykuje alkohol i wskazuje na absurdy prawne - alkohol jest przecież śmiertelnie szkodliwy i pozostaje legalny natomiast super fajna i przyjazna "maryśka" to pewny bilet do więzienia! (jeśli kogoś przyłapie "niedobra policja" - swoją drogą autor krytykuje "policjantów-milicjantów" i wykazuje wobec służb nie tylko niechęć, a wyraźną wrogość i agresję). Cóż, prawda nie jest tak kolorowa i widać to nawet w tej okrojonej lekturze jaką jest "Moja przygoda...". Pozytywne aspekty marihuany w przypadku autora to lepszy odbiór bodźców (smakowych, dotykowych, słuchowych itp.), zwiększony przepływ myśli i ogólnie pobudzona kreatywność. Szkoda, że autor nie napisał rzetelnie o najpopularniejszym efekcie długotrwałego stosowania marihuany jakim jest - idąca w parze z niezwykle silnym u niektórych uzależnieniem psychicznym - totalna niechęć i amotywacja wraz z depresją i załamaniem nerwowym, o wbudzeniu przez narkotyk ukrytych skłonności do poważnych chorób psychicznych nie wspominając. Wesoła pieśń pochwalna na cześć marihuany podsumowana zostaje przez autora krótkim opisem upadku i walki z wyniszczającym uzależnieniem. Niestety, negatywy w książce "Moja przygoda z marihuaną" nie są podkreślone, a raczej sprawiają wrażenie dopisanych na siłę, z obowiązku kronikarskiego. Zdecydowanie bardziej autor skupia się na zaletach ćpania, podchodzi wtedy do tematu z humorem. Moim zdaniem zło pojawia się wszędzie tam, gdzie jest uzależnienie: życie przestaje sprawiać przyjemność, nic nie cieszy - dopóki nie weźmiesz działki. I to jest dramat, z którym warto się liczyć, jeśli chce się wybrać drogę autora i zaryzykować z "niewinnym" narkotykiem...

Styl autora to mieszanka mowy potocznej i podwórkowej w sosie typowo blogerskim, internetowym. Opowieść, którą snuje autor (a jednocześnie bohater) wydarzeń to w końcu świadectwo własnych przeżyć z domieszką spostrzeżeń i - tylko w małej części - naukowych faktów. Książka Andrzeja Donimskiego wręcz do złudzenia przypomina zbitkę wielu małych wpisów, połączonych w jeden dłuższy post na blogu. Skojarzenie z blogiem pogłębia się wraz z czytaniem - autor pisze na wzór twórców internetowych pamiętników, niestety podobnie jak oni poświęcając mało uwagi popełnianym błędom i literówkom w czasie pisania. Niestety, książka to nie wpis na bloga - tutaj pośpiech nie jest wskazany - nie tylko treść, ale i forma powinna być dopracowana i zredagowana - najlepiej przez profesjonalistę. Czepiam się? Cóż, jeśli autor chciał udowodnić, że marihuana nie niszczy zdolności umysłowych, powinien postarać się chociaż pisać bez błędów - nie tylko literówek, ale też błędów stylistycznych, zdaniowych itp. Owszem, wiem, że przedstawiane treści sprzyjają luźnemu stylowi wypowiedzi - książka traktuje w końcu o marihuanie, rozrywkowej używce poprawiającej samopoczucie. Niestety autor przedstawia fakty ze swojego życia i spostrzeżenia dotyczące narkotyku w sposób luźny niczym spodnie ziomka z podwórkowej ekipy... Czyli w sposób na tyle luźny, że momentami można odnieść wrażenie, iż treść wylewa się z głowy autora, podczas gdy ten z trudem łapie kolejne znaki oraz słowa i w nerwach (albo leniwie i bez uwagi) składa je w mniej lub bardziej spójną całość. Oczywiście nie dotyczy to całej książki, która ogólnie napisana jest z polotem i nie sprawi żadnemu czytającemu problemów. Sęk w tym, że sposób narracji jest czasami nie tyle przystępny, co prymitywnie odpychający - autor kreuje się usilnie na wyluzowanego gościa, który lubi "przypalić ziółka" w ramach "eksperymentu". Szkoda, że eksperyment kończy się codziennym nałogiem, wyniszczającym nie tylko finansowo (co usiłuje nam wmówić nasz kumpel autor), ale też psychicznie, emocjonalnie i motywacyjnie.

Podsumowując, moja przygoda z "Moją przygodą..." nie była do końca doświadczeniem przyjemnym, wartym powtórzenia. Książka jest zdecydowanie za krótka, wybiórczo traktuje temat, a pod względem technicznym boleśnie kuleje. Niemniej jeśli chodzi o treść, doświadczenia Andrzeja Donimskiego to dość wartościowa relacja prosto z "linii frontu" - czyli doświadczenie człowieka, który eksperyment z marihuaną przeprowadził, po czym w nałóg zwyczajnie wsiąkł i pod pewnymi względami przepadł.


LOCA  (78)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
06:10 31-10-2015


2449

Witam !pozdrawiam wszystkich ,długo mnie tu nie było ale widzę nic się nie zmieniło od kiedy stara gwardia odeszła I niestety ,żadnych nowych ciekawych tematów ,portal zamienił się w czytelnię .Nie będę pisać recenzji może tylko swoją opinię która nie jest dobra już od pierwszych stron książki ale całe szczęśćie krótka,nudna i zajeła chwilkę.Po pierwsze chęć sprawdzenia i pokosztowania czegoś w tym wieku jak się mam kochającą rodzinę dom i pracę jest dla mnie idiotyczne ale nawet nie odniosłam takiego wrażenia ,że to są pańskie odczucia, poprostu instukcja i opis jak gdzie itp (jak dla mnie spisane z netu plus znam te wszystkie informacje nie biorąc tego a na koniec opis jak postępować z policją to już przeszedł pan samego siebie...


LOCA  (78)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
07:10 31-10-2015


2449

Może moja opinia jest taka bo jak sam w rodzinie ma taki problem i wie co to kosztuje zdrowia ,życia i pieniędzy to jak widzi faceta który chce se robić doświadczenia to płakać się chce plus opis tego jest encyklopedyczny a nie z życia to nie dla mnie...PS.Są bardziej aktualne tematy niż marycha (jak dopalacze)i nie tylko ale radzę tego nie testować bo może się to dla pana żle skończyć.Pozdrawiam


LOCA  (78)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
07:10 31-10-2015


2449

Może raczej ta muzyka prędzej chodż też nie wiem bo nie słyszałam


Gamma  (11)





zobacz mój
dzisiejszy
tranzyt


Data postu:
08:10 31-10-2015


118

Cytat:  Lukkrecja :
> Czy marihuana uzależnia? Czy jest niebezpieczna? Czy każdy powinien> > jej spróbować? Przeczytałam "Moją przygodę z marihuaną" Andrzeja
> Donimskiego szukając odpowiedzi na te podstawowe pytania i... nadal
> nie wiem.

Ja odnoszę wrażenie, że książeczka nie ma na celu udzielenia odpowiedzi na te pytania. Sądzę, że ma pokazać w jak najbardziej obiektywny sposób (tu się zgodzę, że nie do końca jest właśnie tak) jak to wszystko wygląda.

Autor pokazuje na sobie jakie są konsekwencje "przygód z trawką". To, że nie lubi Policji? Hmm, cóż, trudno. Ja też ich nie lubię Jest potrzebna ale sporo jej do normalności i każdy chyba się ze mną zgodzi, że w Polsce ten obszar jest mocno zaniedbany.

Poza wątkiem - LOCA, następnym razem nie wylewaj żalu w wątku, który nie dotyczy "starej gwardii". Bądź kreatywna, załóż własny wątek na tym forum, skoro sprawa sprzed 3 czy 4 lat tak Ci zgania sen z powiek.

A muzyka fajna. Można sobie posłuchać bezpośrednio ze strony internetowej. W książce jest link - http://reason.pl


Nowości w serwisie prosto na Twój e-mail.